Karotkaja historyja Biełarusi (1910)/Pramowa Mieleški

Прамова Мялешкі
Проза

1910 год
Іншыя публікацыі гэтага твора: Прамова Мялешкі.

Спампаваць тэкст у фармаце EPUB Спампаваць тэкст у фармаце RTF Спампаваць тэкст у фармаце PDF Прапануем да спампаваньня!




Dla charakterystyki časoŭ i ludziej kanca XVI stalećcia nie małuju wahu maje nižej padanaja mowa kaštelana (pawietowy daŭniejšy čyn) Smalenskaho, Mieleški katoruju jon kazaŭ pa biełarusku piered adkryćciom sejmu ŭ Waršawie ŭ 1589 hadu za karala Žygimonta III.

„Najjaśniejšy, Miłaściwy Karalu i na mianie łaskawyje Panowie Bracia!

„Wyjechaŭšy z domu Bohujeśmy ja pomaliŭ kab k wam zdaroŭ pryjechaŭ, dy i wašu miłość zdarowych ahledaŭ, dy i prywitaŭ.

„Pryšło mnie z wami radzici, a ja na hetakich źjezdach nikoli nie bywaŭ i z Karalom Jaho Miłościju nikoli nie zasiedaŭ; tołki za pakojnikoŭ Kniazioŭ našych (tych) katoryje karalewali, (i tych) što wojewodami bywali. Sentencii hetych nie bywało, pa prostu prawym sercam hawaryli. Palityki nie znali, a ŭ rot praŭdaju jak solej u wočy kidywali.

„Skorož karali bolš niemcoŭ čym nas ulubili, zaraz što staryje, našyje, sabrali to ŭsio niemcom razdali.

„Našyje haspadary, proč Žygimonta Aŭhusta Karala (taho niečeho i ŭ ludzi ličyci) bo toj Podlasie i Wałyń wyniščyŭ Lacham mieniučysia. Ale Žygimonta pierwaho sałodkaja pamiać Jaho! bo toj niemcoŭ jak sabak nielubiŭ i lachoŭ z ich chitrościeju wielmi nielubiŭ. A Litwu i Ruś našu lubicielno miławaŭ i harazdo lepš našyje za jaho miewalisia, chacia ŭ tak darahich świtach nie chadžywali. Druhije biez nahawic jak Bernardyny hulali, a saročki až da kostak, a šapki až da samaho pajasa našywali… Daj Bože iznoŭ takoj hadziny daždaci i ciapier. Ja sam kali pa damowamu ŭbirajusia to Jejmość pani Mścisłaŭskaja, małžonka maja naciešycisia i nahladziecisia na mianie nia možeć.

„Nadto, užo ahledzimosia na ŭsio toje Miłościwyje Panowie Braćcia i na tuju nuždu niamieckuju štuku što nabroili. A kali-ž to ŭ ich bywało? — U sukniach pierestych chodziać, a hrašej biez čysła majuć — a što haradoŭ i miest dzieržać to nie chychi! da wun jak i zamiešalisia, i pa polsku z nami ŭsie harazdo umiejuć hawaryci i ŭsio lichoje karalom Panam i Rečypospolitaj jak tut było bałamuciać. A kali sam niemčyno idzie ci žena jaho pastupaje, to cierez skurku skrypić, šelaścić i darahim pižmam woniajeć. Kali-ž da ciabie paničyk pryjedzie, častuj-že jaho dastatkam, da ješče i žonku swaju podle jaho pasadzi — a jon siadzić jak bies naduŭšysia, markujeć, šapkaj ci kapielušom pierekryŭlajeć i z žonkaju našeptywajeć dy i ŭ dałońku skrabieć. Dy kali-ž by hetakoha čorta kułakom u mordu, ci pa licam, ci pa chrypcie tak, kab korol Jaho Miłaść nia słuchaŭ, niechaj by mordy takoj pahanaj nie nadymaŭ.

„Pomniu ja karala Henryka, katory z zamorskaj i niamieckaj starany byŭ, dy zrazumieŭ što my Jamu nia mnoha dawali šebunkawaci, a Niemcy jaho nia wielmi pierekrykowali, tak i jon paznaŭšy što to nie štuka, dy i sam nikomu nie akazaŭšysia proč pajechaŭ až u swaju staronku, až za more skiknuŭ.

„Kažučy praŭdu, nia tak winawat karol, jak hetyje radnyje bałamuty, što pry jom sidziać dy kruciać. Mnoha tutaka takich jość što choć našaja kostka, adnak sabačym miasam abrasła i waniaje.

Tyje što nas dzieruć i hubiać, a za ich bałamutniami našyniec pažywicisia nia možeć. Rečypospolituju hubiać i Wałyń z Padlasiem prapaŭ. Znaju! nam prystupiło što chodzim jak padwarenyje, bo sia ich boimo i praŭdy nia mowimo, ješče z pachlebnymi jazykami patakiwajemo. A kali-b hetakoha biesa kułakom u mordu, zabyŭby druhi mucici.

„I to Miłościwyje Panowie nie małaja škoda: słuhi chawajemo Lachi. Dawaj-že jamu sukniu chwalen—dyfzowaju, karmiž jaho słasna (łasa) a z ich słužby nijakaj niemaš; i tolki ŭbraŭšysia na wysokich padkoŭkach do dziewak dyble, z wialikaho kufla trubić. Ty panie za stoł, a słuha sabie za stoł — ty borščyk, a słuha lach, na pakutniku štuku miasa — ty za flašu, a jon za druhuju, a kali słaba dzieržyš to jon i z ruk wyrwie; tolki pilnuje skora z domu ty, to jon maŭčkom pryheścicca tabie da žonki; i takoha čortopałocha z niemcami wyhnaci, što da nas uleźli praciŭko prawu našamu.

„O starožytnyje našy pakłony (padatki) Smolenskije predzirajcie wočy, lepš čym o Inflanty, bo tyje miečniki (maskali) jak ŭlezuć, to ich i zublom nia wykuryš, jak pčoły ad miodu.

„To ŭsie pohawaryli jeśmo ab roznych utratach našych a i heta nie małaja štuka: koni dryhanty na stajni chawaci — dawaj-že im i ŭ leto i ŭ zimie awios i sieno — padściłaj-že ich što noč — chawaj-že dla ich słuhu-lacha koniušaho i maštalera, a z ich nijakoi słužby nie pytaj, a koli-ž ješče Lach jak žerebiec budzie ržać kala dziewok jak dryhant kala kabył; prymiž k jamu dwoch litwinoŭ na straž, bo i sam dzidko nie ŭpilnuje.

„I to na świecie durnina — hadzińniki nam mieci: mnie prytrapiłosia na tandencie ŭ Kijewie kupici; daliśmo za jaho try kapy hrošej, a jak jeśmo da Wilna na naprawu pasłali, ažno na piatuju kapu krucić złodziej zamorščyk. Dobry to naš hadzińnik piatuch! što niechibnie, a paŭnočy kukarakuje! I to wielmi strašnaja škoda hołohudzkije kury chawaci, ich dastatkam wialikim žywici i nnyje ptaški smažyci. Torty hetyje cynamonam mihdałami bahato cukrowaci. A za majej pamiaci prysmakoŭ hetych nie bywało. Dobraja była huska z hrybkami, kačka z pierčykam, piačonka z cybulej ci z česnakom, a kali na pierepyšnyje dastatki kaša ryžowaja z šafranam. Wina wenhierskaho nie zažywali pieredtym mdyjamenciju skromna piwali, miadok i harełočku dziubali — ale hrošy poddastatkam miewali, mury silnyje murawapi i wajnu słaŭnuju krepko i lepš dzieržali jak ciapier.

„I to nie do rečy. Ŭ bahatych sukniach pani chodziać; nie znali piered tym hetych portuhali ci fortuhali!.. — a padałok ruchajecca a kala padałka čeplajecca, a dwaranin u nožku jak sokał zahledaje, kab hdzie ščupnuci sałodkaho miasa. Tož ja radziŭ by niechaj biéježonki našyje ŭ zapinanyje daŭnyje ubiralisia kazakiny, šnurowanyje — na zadzie nasili rasporki, a k tamu kab z niemiecka zarywali pludryki, nia tak by chutko ochotniki miłostnyje lubicielnu skradywali bredniu. A ciapier, chacia z rohatynoju na waci stoj u žywyje wočy, takoha biesa nie upilnuješ!…

„Dalej a čym z wami radzici nieznaju. To Wašaj Miłaści prypaminaju kab zaŭsiody (kolki) senataroŭ i (panoŭ polskich, tolki i) Litoŭskich pry karali Jaho Miłaści było.

„(Mo) byŭby i ja, tolki karaleŭščyny nie maju, bo piered druhimi nie ŭchapiŭ.

„A što jeśmo kazali ŭsio praŭda.

„A Uršulu koroleŭnu (dačku) Jaho Miłaści, mileńko ŭ ručku całujem, jak (i) druhije małodšyje senatorčyki. Nie dziwiciesie Panowie Bracie! — Wiek wiakom skazywaje: — „siwizna ŭ baradzie i čort u ledźwiach za pajasom“ — a — „charošaje widańnie kusić“.

„Nia tolka ŭ Smalensku, ale i ŭ Mozyru ŭwieś pawiet a tym daŭno radziŭ, kahob mudraho da was na toj źjezd (sejm) k toj sentencii wyprawici. — Mianie wiadomaho tych sprawaŭ da Wašaj Miłaści (pasłali) i kab Hospodź Boh daŭ umieci piered karalom Jaho Miłaścieju i Wami Panowie Bracia, adkryci našyje rady.

„(Niechaj) skazaŭby chto z was lepš, tolki nie bałamuciačy i ja na tom pierestanu.


Гэты твор быў апублікаваны да 1 студзеня 1929 года і знаходзіцца ў грамадскім набытку ўва ўсім свеце, бо аўтар памёр, прынамсі 100 гадоў таму.