Kraju moj rodny Pramowa
Публіцыстыка
Аўтар: Карусь Каганец
1916 год
Abrazki
Іншыя публікацыі гэтага твора: Прамова (Каганец).

Спампаваць тэкст у фармаце EPUB Спампаваць тэкст у фармаце RTF Спампаваць тэкст у фармаце PDF Прапануем да спампаваньня!




Pramowa.

Hej, chłopcy, braćcia maje, a syny ziamli Biełaruskaj, katoraja raskinułasia ad Buhu da miesta Smalenska i ad Prypiaci až na druhi bok reki Dźwiny pierakinułasia. Kińcie ŭwakoł wokam, sabiarycie charašeńka dumki i skažycie, ci pawinno tak być, jak ciapier jość? Ci sprawiadliwa heto ŭsiaho, što swajo, čuracca: i mowy swajej i zwyčaju swajho, i opratki swajej? A wiedajcie toje, što mowa naša kaliś słaŭnaja była. Wiedajcie, što s-pamiž nas mnoha słaŭnych ludziej wychodziło daŭniej i ciapier wychodzić i rozumam i wajennymi zasłuhami. Skolki to wučonych ludziej, skolki to słaŭnych wajewod i hetmanoŭ naša ziamlica wyhadawała?

Adno niadobra, što kožny sławu prynosić nie swajej staranie, a ŭsio čužym. Prymieram kažučy, jak toj Hałubok, prosty sielanin ziamli Nawahrudzkaj, što sa swajej kampanijej kazakoŭ cimała chwały prydbaŭ palakam, tak što i pieśni ab im składali. A ŭ nas? Ci wiedaje chto jaho? I biaru ja heto ŭsio na wum, i zdajecca mnie, što nie tudoj my idziem. Ot ješče hadoŭ trysta tamu, jak pany, tak i ludzi paspalityje swajej mowy nie wyrekalisia i hawaryli, i pisali ŭsio pa swojmu. Potym, mała-pa-mału, pany stali swaich zwyčajoŭ čuracca, stali swaje paradki i mowu swaju pakidaci dy čužuju pierejmaci, što dalej-bolej, až saŭsim čužakami ŭ rodnaj ziamli stalisia. Na panoŭ hledziačy, stali i sielanie swaju mowu i zwyčai kalečyć. Jakby narod naš mieŭ užo saŭsim zahinuć.

Ale nie! Naš narod nie zahinie, i pryjdzie takaja časina, što pračchniecca naš ruśniak i skaže susiedziam tak:

Słužyli my wam — zapłacicie wy nam! Nam hrošej nia treba, bo swajho chopić chleba. A skažycie nam tolki: „Biełarusy wy“. Woś skolki!

Dy i krasna-ž bo naša ziamlica, ŭsie wyhody maje: i hleba uradliwaja, i lesu bahata, i siena až nadta, i reček spłatnych mnoha; a pa krajoch, jakby ad woraha, abharodžena piaskom i bołotami dy ciomnymi lesami.

Woś, wyjdzi tolki dzie-niebudź na haru, pad haj zialony, dy azirnisia na świet Božy! Tak duša twaja i zradzieje.

Bač! ŭniz až da rečki hara zàraśnikam pakryta, ŭsia arešnikam, čaremchaj, kalińnikam dy malińnikam zarasła. A čaremcha to ćwicie―niejnačej chto pucham lebiažym ukryŭ, i pach za wiarstu wietram niasie. A rečka sama, moŭ stužka błakitnaja, miž wierb dy alšyn wietram raskinutaja. A za rečkaj łuka až zihacić kwietkami. A dalej za łukoj pole zielanieje. A ŭwakoł usiaho ciomny les sinieje. Hlań u lewo — panski dwor bialeje, i tapoli tyrčać, moŭ na starožy stajać, a ŭ prawa siało cicha lahło poŭzreku pa bierezi. Ŭ sady prybrano jano, a ŭ siale chłopcy, jak dubki, a dzieŭčaty, jak jahadki. Paŭziraješ na usio heto, i štoś za serce ščymić i hrudzi šyroka razdymaje, i lacieŭ by, zdajecca, nad palami, nad luhami, pa-nad lesam sinim…

I na hetaj našaj ziamli s pradwieku našy dziady-pradziady žyli, katoryje nieraz silnymi narodami traśli… A my?.. My nie znajemo, chto my takije…

Ludzi paspalityje — ludzi zwyčajnyje, prostyje — sielanie. Rusniak — rusin. Łuka — sienažać, łuh, abahnuty rakoj, bytcym sahnutym łukam.