U wastrozie Byŭ u czyscy
Верш
Аўтар: Францішак Багушэвіч
1891 год
Іншыя публікацыі гэтага твора: Быў у чысцы!

Спампаваць тэкст у фармаце EPUB Спампаваць тэкст у фармаце RTF Спампаваць тэкст у фармаце PDF Прапануем да спампаваньня!




Byu u czyscy!

Raz u dzień zaduszny, jak raz a paŭnoczy
Idu ja da domu… a ciomna i wjuha —
Nia kab zaliŭszy zaŭsim użo woczy,
Ale tak u mieru padwypiŭszy tuha:
Idu i miarkuju: ci to ciapier szczaście,
Jak panoŭ nia stała, ci to była dola?
I liczu na palcach: pańszczyzny dwanaście,
A hadoŭ da trydcać, jak nastała wola…
Tam byŭ akonam, kamisar i ciwun,
Namieśnik, laśniczy, chmistrynia, pany.
I kożny mieŭ prawa uziać za bizun,
I kożny mieŭ prawa da naszaj spiny…
A ciapier?.. Oj sztości kiepska wychodzie,
Ciapier ci nia bolej nastała panoŭ,
Nie nadto swabodna u hetaj swabodzie.
I dawaj ja liczyć panoŭ nowych znoŭ:
Starasta, socki, pisar, starszyna,
Pasrednik, uradnik, asesar, i sud
Zjezd mirawy, prysutstwa i schod…
Aż padniałasia sa strachu czupryna,
Aż palcaŭ nia stała na wieś hety szczot.
A palcamiż treba karmić hety lud!..
Idu… kali szuść, jak małankaj spalić,
Staić tak jak raz szto umior akanom.
Pryhledżusia: — jon, tyki jon i staić,
I stryżanyż wus i staić z bizunom…
Schudaŭszysia tolki: skura dy kość.
A bieły wieś czysta, bieły, jak śnieh,
Tolki na sercy plamaczki jość
I plamki na palcach — musić to hrech?..
„Braciku, każe, bracie Maciej,
„Ratuj maju hresznuju duszu
„Z czysca, z ruk podłych czarciej,
„Albo nawieki zahinuć ja muszu!“
„Dwadcać piać let szto u czyscy ja pioksia,
„Usie hrachi wybyŭ, usich że adroksia,
„Tolki na sercy wot hrech, jak smała,
„Prylip da mianie i nia zmyty;
„To za żonku twaju: sahraszyŭ jak żyła
„Za ciabie, szto niawinnie byŭ bity.
„Och, idzi ty sa mnoj zaczarpnuŭszy wady,
„Aż da czyscu taho, aż na dnie.
„I wybacz ty mianie, szto jak byŭ małady,
„Twaja żonka-krasa spadabałasia mnie.
„I palij ty wadoj mnie na serca, Maciej,
„Budu Boha malić za ciabie, za dziaciej!“
Ja zapłakaŭ z żalu, ale dumaju: dość
Naciarpieŭsia i jon, bałazie szto żywy,
Hetak ssoch ad ahniu — tolki skura dy kość.
Pajdu ŭ czyściec ja toj, pahladżu na dziwy!
I dziwyż bracie moj u tym czyscu, ale!
Czerci kormiać smałoj i hatujuć ŭ smale,
I ciahajuć i rwuć, zaprahajuć u woz,
Kruczkom ciahnuć kiszki i zubami za nos,
Woczy koluć rażnom, pazurami rwuć twar,
Skrabuć skuru nażom, jak na boty tawar.
I kahoż tut niama? — tut i pan i żabrak,
Hanarał i sałdat, akanom i mużyk.
A szto bab i dziawok — skazać tak —
U troje bolsz jak mużczyn jość na lik.
Chto za szto, a jak bab, dyk najbolsz za jazyk.
Jazykiż daŭżyni — tak jak dobry rucznik.
Ich i palać smałoj i nażami skrabuć,
I nijak da biała prapalić nia mahuć.
Nadto szmat maładych, szto duryli mużoŭ;
Czaraŭnic a i zwodniaŭ starych,
Tut ja szmat i znajomych najszoŭ,
Ale tak nie czapaŭ użo ich.
Z mużykoŭ tut nie nadto kab szmat,
A ŭsio bolsz dyk bahatych panoŭ.
Na ziamli adciarpieŭszy, nasz brat
Na toj swiet jak pa maśle paszoŭ,
A panam dyk i trudna ciarpieć
Biaz prywyczki, dyk stohnuć, aż strach!
Hlanisz, pan jak zdajetca miadźwiedź,
A czort dyszlam zaproh i trach tararach,
Biczam bje, rażnom pore u tył,
Mordu krucie na bok i za kudły trasie;
Stuk i kryk, aż wichor krucie pył,
Tak pan czortowy woz toj niasie.
Tam pany i murujuć, i aruć,
Wymiatajuć, i świni pasuć,
A smału dyk jak miod tam żaruć,
A kamiennia jak hory niasuć;
Usio ŭ piekle kab dno jak zrabić,
A ŭsio tołku niania ich raboty nihdzie:
Tut jany robiac usio aby zbyć,
I tam im hetak rabota idzie.
Jaż to dumaŭ, szto ksiandzoŭ tut niema,
Kali zirk aż i ksiądz tut siadzić:
Czort jaho abłażyŭ hraszyma,
Zapaliŭ ŭ hraszach tych i ksiądz tak haryć.
A druhi dyk wisić, ale jak? —
Dyk i stydna mnie wam hawaryć,
A sa stydu czyrwony jak rak,
Woczy żmure jak kot i haryć.
A tut baba jaho tak klanie,
Dy tak łaje z astatnichże słoŭ,
Szto kab hetak chto łajaŭ mianie,
Jab jaho z swietu daŭno pierawioŭ.
Stanawy, starszyna i tyj tut.
Tym dyk czort usio hroszy zbiare,
Skrucie cwiordy kruciel, abo żmut,
Dy u horła zapre i daŭbieszkaj piare;
Kałasiram ci czym tam paliŭ
I żmut toj u horle ahniom zapaliŭ…
Ależ i jość tam narodu, aż ćma!
I rodu usiakaho, i stanu, i wieku.
Chto nia żyŭ na ziamli, taho tut niama.
Niachaj Boh ściaraże tam być czaławieku!
Ledź ja prajszou aż u tuju kanuru,
Hdzie akonam Bizuński ciarpić:
Czort i jaho zaprahaje u furu;
Spacieŭszy biedny, a jęcze: „daj pić“!
Ja bryznuŭ krapidłam na twar,
Jon aż zradzieŭ jak dzicia,
Jak chapiŭsia rukoj za toj kałamar,
Szto uziaŭ ja z wadoj jamu dla picia,
Dyk wysachła zaraz wada aż da dna;
Jon staŭ taki swietły, jak heta dymok,
Staŭ niknuć, zastałasia para adna,
I znik tak jak niknie na słońcy abłok.
Nia pomniu, jak wyszaŭ ja z czyscu taho,
Prasnuŭsia u chacie na pieczy aż dniom;
Usie kruhom płaczuć nia wiedać czaho,
A pale mianie dy tak jak ahniom!
Traszczyć haława, balać usie kości,
I nadto wady zażadałasia pić.
Napiŭsia i znoŭ paŭ ja u młości!..
Ot dawiałosiaż u czyscy mnie być.